Jak przygotować zawartość na stronę firmową?

Co piąty wpis na blogu jest tematycznie luźno powiązany z zagadnieniami technicznymi a bardziej skupiamy się na marketingu i relacjach z klientami. Co ciekawe, wpisy te są najczęściej czytane o czym świadczą statystyki i fakt, że często przytaczacie w rozmowach telefonicznych czy korespondencji e-mailowej poruszaną tematykę.

Za ten odzew ogromnie wam dziękuję bo to daje niezłego kopa i motywuje do pisania kolejnych artykułów. Jeżeli chociaż jednej osobie się to przyda lub zmusi do działań w tym zakresie, powiem krótko – warto było.

W styczniu zeszłego roku w artykule Wykorzystaj możliwości internetu obiecałem, że o tym co pisać i jak pisać na stronie naszym potencjalnym klientom poświęcę osobny wpis i oto jest. Tradycyjnie tekst dzielę na sekcje co ułatwi czytanie i wskaże pewne prawidłowości.

Po pierwsze: grupa docelowa i oferta

Jedna z tych rzeczy o której wszyscy piszą ale nikt jej do końca nie przestrzega. Internet jest pod tym kątem bezlitosny. Otóż jest taki prosty mechanizm: Jeżeli próbujesz sprzedać wszystkim to nie sprzedasz nikomu. i jednocześnie: Jeżeli próbujesz sprzedać wszystko to nie sprzedasz nic. Zwróć uwagę że nawet sieci sklepowe mają swoje grupy docelowe Delikatesy Alma, Auchan i Biedronka kojarzą się z zupełnie różnymi wartościami.

Zanim uruchomimy stronę warto zastanowić się do kogo ma ona konkretnie trafić. Jeżeli mamy sporą firmę i faktycznie obsługujemy klientów indywidualnych i duże firmy, wyraźnie to zaznaczamy na samym początku, tak jak ma to rozwiązane firma Wiśniowski.

To dobrze, że chcesz klientom pokazać szeroką ofertę ale to trzeba umiejętnie zaprezentować. Warto zrobić coś w rodzaju kategorii lub w ekstremalnych przypadkach stron produktowych. Klienci wówczas nie giną w gąszczu informacji. Chcąc poczytać o płatkach Corn Flakes nie wchodzimy na stronę Nestle, która jest bardziej dla partnerów i nie czytamy o tym tutaj:http://www.nestle.pl/pl/brands/platki/nestlecornflakes tylko na specjalnej stronie produktowej dla klientów indywidualnych: https://www.nestle-cereals.com/pl/pl/promocja-produktow/marki/nestle-corn-flakes

Pokaż, że się znasz…

Przede wszystkim pasja i kreatywność” – hm… pasja jest istotna, daje energię i jest ważna w czymkolwiek się zajmujemy ale do zastosowań biznesowych zwykle nie wystarcza. Ja bym stawiał na doświadczenie i wyniki sprzedaży.

W poprzedniej pracy nauczyłem się, że najprostszą metodą na przekonanie klienta do swojej oferty jest po prostu subtelne pokazanie mu, że się znamy na tym co sprzedajemy. Ale jak to pokazać? Za wszelką cenę bądźmy szczerzy i zwięźli w opisach, skupiajmy się na najistotniejszych kwestiach w danej tematyce i delikatnie pokażmy mu to co inni pomijają.

…ale nie staraj się zbyt mocno.

Wiadomo wszystko trzeba robić z wyczuciem. Każdy klient jest inny i ma inne wartości. Błędem jest używanie specjalistycznego nazewnictwa i bycie zbyt nachalnym. To może tylko zniechęcić.

Napisz o sobie…

Napisz o tym jaki cel przyświeca twojej firmie i jakie są mocne strony akurat twojej oferty. O tym czym się kierujecie i czy to innowacja jest tym co wyróżnia ofertę w tłumie czy może krótkie terminy dostaw? Cokolwiek, lecz nie wszystko na raz, to tylko powoduje że wyglądasz mało wiarygodnie.

…ale ostatecznie skup się na klientach.

Sam wiesz jak nieznośne to uczucie jak ktoś się sam chwali – tego nie można słuchać a co dopiero czytać. Najlepiej to stosować starą metodę najprościej = najlepiej i za wszelką cenę unikajmy przechwalania się. Nawet jeżeli faktycznie jesteś ponadprzeciętny w tym co robisz pokaż to w portfolio, w ofercie i referencjach ale nie pisz o tym wprost.

Pisz krótko i prostym językiem…

O specjalistycznym nazewnictwie już wspomniałem – używaj w rozmowie z kolegami po fachu i na branżowych przemówieniach ale nie na stronie internetowej. To samo tyczy się samego słownictwa. To fajnie że znasz znaczenie słowa „koherentny i dedykowany” ale klientowi powiedz „spójny i na zamówienie”. A tak na marginesie jeżeli czegoś nie potrafimy wytłumaczyć dziecku to sami tego nie rozumiemy. Mistrza mają u mnie wszyscy którzy przy okazji popełniają błędy np. mylą „bynajmniej” z „przynajmniej” lub używają „dzień dzisiejszy” i urzędowe czy tam staropolskie „iż” zamiast „że”. Można byłoby wymieniać… ale właśnie celowo tego nie robię.

… nie obcinając sensu.

Zbyt powierzchowne potraktowanie tematu i używanie najprostszych zwrotów to też nie jest najlepsza droga. Albert Einstein powiedział: „Wszystko powinno być tak proste, jak to tylko możliwe, ale nie prostsze.”

Wszystko planuj…

Najlepiej zaplanować najważniejsze punkty i jak to ma wszystko wyglądać, szczególnie wtedy gdy jeszcze nic nie mamy a spraw do poruszenia jest wiele.

…ale lepiej wdrażać niż mieć tylko idealny plan.

Idealne plany często na planowaniu się kończą. Moja rada: napisz, opublikuj i poprawiaj z czasem. Osobiście potrafię nawet o północy w sobotę zmieniać jakieś tam słówka na swojej stronie.

Napisz coś kontrowersyjnego…

Jeżeli masz asa w rękawie, wykorzystaj to. Ja np. mówię otwarcie, że agencje reklamowe zlecają prace takim jak ja oferując dosłownie tę samą jakość w droższej o ok. 40% – 60% cenie.

…ale nie twórz sztucznych skandali.

Świat jest mały, role się czasem odwracają i nie należy palić wszystkich mostów. Skupmy się na prostych i ciekawych faktach i na pewno nie przesadzimy.

Napisz coś z przymrużeniem oka…

Napisz coś luźniejszego jeżeli oczywiście są ku temu okazje i jesteś pewien że twoja grupa docelowa to zaakceptuje. Jeżeli w odpowiednim momencie uda ci się wywołać uśmiech na twarzy klienta – twój rating rośnie.

…ale nie bądź śmieszny.

Jest wiele osób które lubią żartować i prowadzić dialog z klientem w ten sposób praktycznie cały czas. Może przeceniają skuteczność tego stylu lub nie mają innych argumentów ale sam wiesz, że żarty nawet te najlepsze w dłuższej perspektywie są męczące.

Na koniec słów kilka o galerii, portfolio i realizacjach.

Częstą praktyką na stronie internetowej jest umieszczanie najlepszych zdjęć i realizacji na początku galerii a te mniej udane są gdzieś na końcu. Często dyktuje się to chęcią sprawienia dobrego wrażenia, ale to chybiona strategia. Już tłumaczę dlaczego…

Zostaw kilka lepszych projektów na sam koniec. Musisz jakby „nagrodzić” osobę która wchodzi na kolejne podstrony i czyta więcej o twojej ofercie. Warto pokazać, że wysoka jakość nie jest dziełem przypadku i każda Twoja realizacja czy zdjęcie w galerii jest na odpowiednim poziomie. Dzięki temu potencjalny klient nie będzie miał przeświadczenia że musi mieć szczęście, aby usługa jaką akurat jemu będziesz świadczył będzie tak dobra jak ta z tych lepszych.

Druga sprawa: kategoryzuj. Jeżeli galeria obejmuje rzeczy które można skategoryzować czy tam pogrupować – zrób to. To wygodne dla użytkownika strony i sprawia pozytywne wrażenie.

Trzecia sprawa. Lepiej iść na jakość a nie na ilość. Jeżeli budujesz domy nie dawaj dosłownie każdego budynku do galerii. Daj te najlepsze. A jeżeli wszystkie wybudowane domy są na ponadprzeciętnym poziomie? Powtarzam, daj te najlepsze. Galerie do 30 zdjęć sprawiają dobre wrażenie i powodują niejako ochotę na więcej. Jeżeli odkryjesz wszystkie karty stracisz argumenty podczas kontaktu z klientem. Ja osobiście dosyłam prace, których nie mam w portfolio zainteresowanym osobom aby tylko je utwierdzić, że lepiej trafić nie mogli.

Podsumowanie

Kiedy konkurencja zapewnia, że wykonuje strony w tydzień ja mówię otwarcie, że tyle zajmuje mi dostarczenie pierwszych makiet. Dobieranie samego kroju pisma i napisanie bardzo prostego szablonu to już co najmniej 3 dni.

Szczerość i prawda to najlepsze chwyty marketingowe. Z drugiej strony nie bądź zbyt radykalny bo to nieprofesjonalne. Przy odrobinie chęci sposób na sprzedaż sam się znajdzie. Jesteś ekspertem w swojej dziedzinie i nikt nie zna Twoich klientów lepiej niż ty sam. Daj znać czego potrzebujesz, sklep internetowy, strona firmowa, a na pewno znajdziemy rozwiązania które dają Tobie przewagę.

Jak przygotować zawartość na stronę firmową?
4.5 (90%) głosów: 20