Web Design Blog / Web:

Strony internetowe w kilku językach

W tym wpisie chciałbym się podzielić doświadczeniami związanymi z tworzeniem stron internetowych, które są dostępne w wielu językach. Wielojęzyczność stron to bardzo ciekawy temat. Projektując stronę która ma być dostępna w języku polskim, angielskim i niemieckim musimy wziąć pod uwagę kilka zasadniczych kwestii. Najważniejsze z nich to zarządzanie treścią, optymalizacja SEO, hosting i wymogi prawne.

Jak i w tym przypadku jestem zwolennikiem podejścia „wszystko albo nic”. Tłumaczenie samych tekstów bez interfejsu lub tłumaczenie wybranych części to trochę droga na skróty – no chyba, że od początku planujemy taką funkcjonalność. W dalszym etapie wytłumaczę dlaczego w poszczególnych wersjach językowych nie należy różnicować treści i aby nie mylić lokalizacji z tłumaczeniem.

1. Zarządzanie treścią

W każdym CMSie nieco inaczej wygląda zarządzanie treścią w wielu językach, jednak polega to na podobnym mechanizmie. Mniej znane i „autorskie” CMSy nie mają takiego wsparcia w ogóle. Zaś w każdym z popularnych systemów zarządzania treścią  takie wsparcie jest natywne (mam tutaj na myśli Joomlę, Prestashop) lub trzeba doinstalować dodatkową wtyczkę (np. w WordPressie).

Dodatkowa wtyczka dla WordPressa WPML jest moim zdaniem średnio przemyślana i przekombinowana jeśli weźmiemy przypadki użycia na małych i średniej wielkości stronach internetowych. Aby nie być gołosłownym podam przykłady:

  • nie współpracuje z wieloma innymi rozszerzeniami, np. z nowym edytorem Gutenberg,
  • opóźnia działanie strony i nie jest elastyczna co powoduje problemy z pozycjonowaniem stron wielojęzycznych i konieczność poniesienia dodatkowych kosztów związaną z niepotrzebną dodatkową pracą,
  • Jak każde rozwiązanie „z pudełka” nie jest w stanie zająć się tłumaczeniem np. skryptów alertów lub pewnych wyjątkowych miejsc na stronie.

Jeśli chodzi o wielojęzyczny WordPress to warto stworzyć szablon od podstaw i wykonać wielojęzyczność za pomocą mechanizmu taksonomii, które są zaszyte w oryginalnym WordPressie. W zależności od intensywności wykorzystywania danego zasobu przygotowuję tablice translacyjne lub całe skrypty w alternatywnej wersji językowej. Po co? A no dla szybkości działania.

Tablice po kilka tysięcy rekordów (tak jak jest to przykładowo rozwiązane w skrypcie sklepowym PrestaShop) przy bardzo wielu rekordach przestaje być wygodne. Problemy wychodzą na wierzch jak takie tablice chcemy edytować. Nie dość że działa to wolno to na 70% hostingach nie da się tego zrobić ze względu na limit ilości pól metody POST. W tych lepszych hostingach typu home.pl, nazwa.pl OVH można sobie poradzić edytując konfiguracyjne.

Przy intensywnych użytkowaniu strona lub serwis WWW zaczyna działać wolno co ma wpływ na pozycję w Google, zadowolenie użytkowników i… no właśnie sprzedaż.

Trywialny przykład funkcji z tablicą translacyjną

function getxt($text){
   $pol = array(
   "copyright" => "Firma © 2017 Wszelkie prawa zastrzeżone.",
   "menu_home" => "Strona główna",

   (...)
   );

   echo $pol["$text"];		
}

W szablonie możemy potem wywołać dany ciąg:

<p class="copyright-info">
   getxt("copyright")
</p>

Co po interpretacji da nam:

<p class="copyright-info">
   Firma © 2017 Wszelkie prawa zastrzeżone
</p>

To czy tworzyć tablice wielowymiarowe z wieloma językami, czy warunkowo doklejać poszczególne translacje trzeba rozważyć przy konkretnym przypadku. Sam mechanizm pozostaje w gruncie rzeczy nie zmieniony.

Co nam to daje? Przede wszystkim: jedna strona, jeden szablon, jeden plik. Zmiana powiedzmy wizualna na takiej stronie automatycznie jest widoczna we wszystkich wersjach językowych. Tego samego mechanizmu możemy użyć do walut, obrazków lub powiedzmy tej części interfejsu która musi z jakichś powodów być zmieniona.

Typowe treści dla poszczególnych języków powinny być wprowadzane osobno. Należy też obsłużyć wyjątek polegający na tym, że nie wszystkie treści są przetłumaczone. Skrypt powinien reagować np. ukrywać nieprzetłumaczoną treść lub pytać czy wyświetlić treść np. w języku angielskim.

2. Design

O tym jak odpowiedni design jest ważny przy wielojęzycznych stronach przekonałem się kiedy musiałem dostosować pole copyright, które zwykle ma:

„Wszystkie prawa zastrzeżone”

lub „All rights reserved”

do japońskiego
„当サイト内のすべてのコンテンツは著作権法により保護されています。”

Na szczęście projektowanie stron od podstaw bez gotowych szablonów daje możliwość dostosowanie tego typu pól na takie ewentualności.

Przemyślany projekt to gwarancja tego że strona nie będzie wyglądała atrakcyjnie tylko w wybranym języku (lub kilku wybranych językach) ale we wszystkich.

3. Pozycjonowanie i SEO

To czy chcemy mieć osobne domeny (np. firma.com, firma.pl, firma.de) czy domeny z prefiksami (np. pl.firma.com de.firma.com) czy jedną domenę i podkatalogi (firma.pl/de/ firma.pl/en/) nie ma znaczenia a jeżeli ma to bardzo marginalne. Można też stworzyć całkiem osobne domeny tak jakby były osobnymi stronami internetowymi.

Twórca strony wielojęzycznej musi przewidzieć sytuacje, w których ze względu na SEO kod strony musi być dostosowany do danej wersji językowej lub dynamicznie edytowalny. Mam tutaj na myśli takie elementy jak znaczniki title, lang, meta opis, słowa kluczowe itp…

4. Hosting

Nie mamy szans w zagranicznych wersjach Google z pierwszym lepszym hostingiem. Po pierwsze: jeżeli Google widzi, że nasz serwer jest postawiony w Polsce w konfrontacji ze stroną konkurencji o tej samej jakości ale która jest postawiona na serwerze w Wielkiej Brytanii zawsze będziemy przygrywać dla zapytań brytyjczyków. Ba, przy odrobinie szczęścia może będziemy gdzieś na n-tej stronie wyszukiwań.

Z pomocą przychodzą rozwiązania geolokalizacyjne, które twój deweloper powinien znać. Posiadając dostęp do adresów z całego globu ziemskiego możemy sobie wybierać czy adres de.firma.pl ma konkurować w Polsce, w Niemczech czy w USA.

Dodatkowo, jeżeli strona ma być dostępna na całym świecie i działać szybko, bez opóźnień w każdym kraju, warto wdrożyć na swojej stronie CDN czyli Content Delivery Network.

5. Prawo

A raczej to czego nie trzeba się bać. Nie myl tłumaczenia z lokalizacją. Fakt że twoja strona jest dostępna w innym języku nie oznacza, że twoja działalność „wkracza na rynek” niemiecki. Nie musisz znać handlowego prawa niemieckiego ani działać zgodnie z nim. To wydaje się paradoksalne ale nawet nie musisz obsługiwać klientów z tego kraju. Popatrz na tłumaczenie strony internetowej jak na dostarczenie treści w innej formie. Jakiekolwiek łączenie obaw z prawem handlowym w innym kraju jest tutaj bezpodstawne. Najważniejsze jest to gdzie jest zarejestrowana Twoja działalność.

Pamiętaj jednak, że tłumaczenie regulaminów i dostosowanie swojej oferty dla klientów z zagranicy to kolejna zachęta dla nich, która z pewnością odbije się na wynikach sprzedaży.

6. RTL (czyli Right To Left)

Jest wiele języków, które czytamy z prawej do lewej. Nie wystarczy zmienić tylko wyrównania do prawej. Odbicie lustrzane musi obejmować kolejność treści i takie elementy jak menu, przyciski nawigacyjne, zdjęcia a nawet kierunek przewijania elementów w sliderach. Tylko po to aby treść wyglądała naturalnie dla klientów posługujących się na przykład językiem arabskim.

od prawej do lewej

Język HTML5 posiada natywne wsparcie takiej funkcji. Tego typu funkcjonalność też należy przewidzieć już na etapie projektowania strony.

7. hreflang

Warto zainteresować się linkiem:

<link rel="alternate" hreflang="en" href="https://adres-strony.pl">

Jest to sygnał dla przeglądarki, że alternatywna wersja językowa istnieje i może być wyświetlona użytkownikom. Ułatwia to przeglądarkom zwracanie trafnych wyników i pozytywnie wpływa na pozycjonowanie strony wielojęzycznej.

8. Lokalizacja

Chcąc udostępnić wybrane produkty w danym kraju nie zaprzęgaj do tego skryptu tłumaczeniowego. Poproś aby to klient zadeklarował z jakiego jest kraju i na tej podstawie różnicuj ofertę. Pamiętaj, że takie języki jak niemiecki i francuski są używane w wielu krajach.

Jeżeli chcesz sprawdzić jak to działa odwiedź lepszy sklep międzynarodowej marki np. z branży fashion.

9. Systemy miar, zapis liczb i inne „pułapki”

W Polsce separatorem dziesiętnym jest przecinek, a do oddzielania grup trzycyfrowych stosujemy spację, np: 12 481,63. Tak samo jest w Czechach, Włoszech, Niemczech, Francji i Hiszpanii. w pozostałych większych krajach jest to kropka. Warto też wiedzieć w jakim kraju i kiedy używa się cali.

Nasi zachodni sąsiedzi mają „E-Mail” my mamy „E-mail” anglojęzycznie mamy Email. Warto znać takie rzeczy. Drobiazgi mają wpływ na wiarygodność zaś bardziej poważne różnice mogą prowadzić do pewnych nieporozumień 🙂

10. Na koniec – bardzo nieprofesjonalne „flagi”

Flagi oznaczające poszczególne języki są bardzo złą „manierą” web-deweloperską obnażającą pewnego rodzaju niewiedzę albo przeoczenie. Otóż, języki takie jak niemiecki, angielski czy francuski używamy w wielu krajach nie tylko w Niemczech, Wielkiej Brytanii i Francji.

Pomyśl teraz jak dziwnie muszą się czuć mieszkańcy Belgii, kiedy są zmuszeni klikać we flagę Holandii, Francji albo Niemiec. Jeżeli nie masz odpowiedno wykształconej empatii to podpowiem, że jest to pewnego rodzaju krypto-dyskryminacja, która z dobrymi doświadczeniami ma niestety niewiele wspólnego 😉

Podsumowanie

Jak widać udostępnienie strony internetowej klientom wielu wersjach językowych nie stanowi większego problemu jeżeli odpowiednio się do tego przygotujemy. Przed realizacją odpowiednio przemyśl design strony, kwestie związane z SEO oraz hostingiem. Nie popełniaj klasycznych wpadek, które mogą być rażące dla osób do których się zwracamy.

Źródła:

https://support.google.com/webmasters/answer/189077?hl=pl

Strony internetowe w kilku językach
4.7 (94.4%) głosów: 50



Autor:

Służę pomocą w razie wykonania lub odnowienia strony internetowej dla twojej firmy niezależnie od lokalizacji czy skali przedsięwzięcia. Masz pytania? Pisz w komentarzu.

Zadaj pytanie lub skomentuj


Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez firmę Paweł Mansfeld z siedzibą w Jastrzębiu-Zdroju, ul. Plebiscytowa 10, w celu udzielenia odpowiedzi, w tym przedłożenia oferty jeśli o nią pytam. Moje dane osobowe będą przetwarzane do czasu cofnięcia zgody lub przez okres niezbędny do ustalenia, dochodzenia lub obrony roszczeń. Mam prawo dostępu do danych, sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, prawo sprzeciwu, prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego i prawo do przeniesienia danych.

Komentarze publiczne

Brak komentarzy.
Otrzymuj powiadomienie o nowych artykułach

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez firmę Paweł Mansfeld z siedzibą w Jastrzębiu-Zdroju, ul. Plebiscytowa 10, w celu udzielenia odpowiedzi, w tym przedłożenia oferty jeśli o nią pytam. Moje dane osobowe będą przetwarzane do czasu cofnięcia zgody lub przez okres niezbędny do ustalenia, dochodzenia lub obrony roszczeń. Mam prawo dostępu do danych, sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, prawo sprzeciwu, prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego i prawo do przeniesienia danych.

*Bez obaw, nie udostępniam nikomu twojego adresu e-mail